10 maj 2012

Z szumem fal

























Jakąś taką już naszą tradycją stało się że majówki spędzamy nad morzem. Nie zależnie od pogody bo
żadna nie jest nam straszna - a tegoroczna była wyjątkowo udana choć jak to nad morzem, powietrze
było ostre, wiatr wiał z północy a słońce odbijając się w wodzie raziło.

Bosko.

Bo nad morzem powietrze ma właśnie ten niepowtarzalny zapach, jedzenie smakuje wyjątkowo, 
zwykłe rzeczy nagle nabierają mocy. I do tego te kolory! Najpiękniejsze na świecie.
Chyba nie zamieniłabym naszego chłodnego, granatowego morza za żadne inne, choćby najbardziej  
niebieskie i ciepłe, choćby z palmami na plaży i rafą koralową. Stwierdziłam już dawno, z całkowitą 
powagą, że jesteśmy Ludźmi Północy.
























Jednak na tegorocznej majówce coś mnie zaskoczyło, coś czego się nie spodziewałam, zbliżając się
radosnym krokiem do skraju wydm, z utęsknieniem wyczekując pierwszego, wiosennego spaceru
po plaży...

I oto oczom moim ukazała się ta upragniona plaża i morze, ale nie taka jak się spodziewałam.
Przywitał nas hałas plażowiczów w kostiumach, zapach sztucznego jedzenia, krzyki dzieci żądających przejażdżki na samochodzikach, plastikowe naczynia w naszym ulubionym barze i cały ten turystyczny kram typowy raczej dla lipa niż pierwszych dni maja.

Wiem, wiem, że pogoda była piękna, piasek ciepły, słońce prażyło. My jednak wolimy naszą nieco pustą plaże, rześką morską bryzę i chwilę spokoju z szumem fal w tle :)


17 kwi 2012

Na wsi jest fajnie


Lubie te rzadkie wyjazdy na wieś. Wtedy leniąc się niczym kot na schodach, wsłuchuje się w śpiew
ptaków (których w większości w mieście nie ma), w szum traw i gałęzi drzew (czekam aż zrobi się 
całkiem zielono). Chłonę zapach, które na co dzień są nieobecne (np. potraw przyrządzanych przez 
moją babcię). I popadam w całkowite odprężenie...
Aż szkoda że weekendy tak szybko się kończą.

Teraz jeszcze do szczęścia brakuje mi morza, szumu fal i skrzeczących mew. I pysznego dorsza oczywiście :)

12 kwi 2012
























Niektóre rzeczy dzieją się naprawdę. Święta minęły, jak zwykle było sporo zamieszania. Teraz czekam na zmiany, więcej słońca i większe ciepło. 

Sztuczny ptaszek na drzewie przypominał z daleka pieczarkę, szkoda mi się go jakoś zrobiło że tak sam siedzi na jeszcze bezlistnej gałęzi...

29 mar 2012

W marcu




Tak wiec nadszedł czas na zmiany, na blogu też. Jakoś tak nie bardzo mi tu wszystko pasowało, zdjęcia jakieś za duże, za smętne, za mało ich w ogóle... jakoś mało słów i paru innych rzeczy. Zaniedbałam to moje miejsce jakoś strasznie. W natłoku różnych zdarzeń, często mało fajnych zanikła chęć dzielenia się swoimi rzeczami z innymi. Zima była męcząca, bez zdjęć, bez wyjazdów (tęsknię już strasznie za morzem!).
Czas jednak się obudzić i z nieco większym optymizmem spojrzeć przed siebie :)

Uwielbiam marcowe słońce i niebo, wszystko wydaje się nowe. Jeszcze można uważnie przyjrzeć
się kształtom drzew, które niedługo znikną pod koroną liści, już pojawiają się pierwsze pączki, niebo
jest bardziej niebieskie a światło już nie takie ostre i zimne jak jeszcze miesiąc temu... :)  

28 mar 2012

Ach to ty!


I w końcu się doczekałam - przyszła moja długo wyglądana Wiosna! w tym roku wcześniej bo 20 marca (z racji że rok mamy przestępny) i do tego całkiem ładna. Ciesze się więc pierwszymi ciepłymi promieniami słońca i już snuję plany na ten rok, bo właśnie wiosna a nie Sylwester jest dla mnie początkiem nowego.
A planów jest duuuużo.... :) I rozmyślam o nich popijając pyszną herbatę śliwkową i zajadając się
grzankami  według przepisu Ani (a grzanki są przepyszne i to mój ostatni faworyt kulinarny!).

A sarenka? - a sarenka (a może jelonek?? ) wypatrzona została podczas spaceru w jednym z miejskich parków :))

5 mar 2012

Świt na hafcie firanek


I zatoczyliśmy pełne koło. Gdy tylko zaczął się marzec do mojego pokoju znów wróciło słońce.
W marcu urodził się Józef Czechowicz. Lubie kiedy powoli przychodzi wiosna.