I jak tu nie uwielbiać morza.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
7 cze 2017
17 cze 2016
15 cze 2016
11 maj 2016
nadmorze
Im bardziej jest to niemożliwe, tym bardziej marzę o piasku pod stopami.
A w tym roku może wcale nie być nadmorza.
Ani wiosną, ani latem. O jesieni już nawet nie myślę.
A w tym roku może wcale nie być nadmorza.
Ani wiosną, ani latem. O jesieni już nawet nie myślę.
11 cze 2015
bałtyk
Czasem mam wrażenie, że Bałtyk nie istnieje bez wiatru.
A lazurowy błękit nieba bywa zwodniczy jak fatamorgana, która wiele obiecuje.
5 cze 2015
nadmorze
Niezmiernie cieszy mnie perspektywa kilkudniowego wyjazdu.
Być może przejechane kilometry (choć wcale nie będzie ich aż tak wiele) przewietrzą głowę.
Może ostre, północne powietrze pozwoli na wszytko spojrzeć z innej perspektywy.
Docenić to co jest :)
18 lis 2014
Gdańsk
Kilka szarych dni.
Chmury jakby wisiały tuż nad głową.
Mgła i wilgoć osiadająca na twarzy.
Wciąż jednak dość ciepło jak na listopad.
Ciepło i na wskroś jesiennie.
Bo na północy jak zawsze każda pora roku przychodzi z opóźnieniem i później odchodzi.
Chmury jakby wisiały tuż nad głową.
Mgła i wilgoć osiadająca na twarzy.
Wciąż jednak dość ciepło jak na listopad.
Ciepło i na wskroś jesiennie.
Bo na północy jak zawsze każda pora roku przychodzi z opóźnieniem i później odchodzi.
13 lis 2014
nadmorze (po raz n-ty)
Wszystko wydaje się jakieś lepsze, ładniejsze a kłopoty łatwiejsze do rozwiązania - chociaż to tylko pozory, bo życie, w dużej mierze, zawsze i wszędzie jest takie same i to od nas zależy jak będzie wyglądać. Jednak z jakiegoś powodu, niezależnie od pory roku i otaczającej nas aury* tam zawsze jest nam dobrze.
*aktualnie listopadowa mglisto-mrzawkowa szaruga ;)
26 wrz 2014
15 wrz 2014
prolog
Kilka dni w innej czasoprzestrzeni.
Spakowane dresy, wiatrówka i wygodne buty.
Sporo chodzenia, oglądania, trochę jeżdżenia na rowerach.
Plik zdjęć - jak zwykle po powrocie, okazuję się, nie do końca takich jak się chciało.
To tyle słowem wstępu.
Spakowane dresy, wiatrówka i wygodne buty.
Sporo chodzenia, oglądania, trochę jeżdżenia na rowerach.
Plik zdjęć - jak zwykle po powrocie, okazuję się, nie do końca takich jak się chciało.
To tyle słowem wstępu.
9 wrz 2014
18 cze 2014
16 cze 2014
a na koniec szczypta kiczu
Morze jest wspaniałe i kapryśne. Jednego dnia szare, skłębione fale zalewają plaże, drugiego lazurowo-błękitne kołysze się delikatnie. Czasem zmiany zachodzą znacznie szybciej i wciągu raptem godziny zmienia się nie do poznania, z cichego w ogłuszająco huczące, wiatr świszcze w głowie a słońce znika nagle za potężnymi chmurami i trzeba uciekać przed burzą.
Niezależnie od pogody zawsze jest piękne. Ale wiadomo że najpiękniejsze są zachody słońca, piękne i aż do bólu kiczowate, milion razy fotografowane i uwieczniane na pocztówkach z pozdrowieniami z nad morza* :)
*choć teraz to bardziej mms-y ;)
11 cze 2014
nadmorze #3
Uwielbiamy. Portowo - rybackie miasteczka. Z niedużymi domkami przytulonymi do ziemi. Z łodziami, rybackimi kutrami, z nieustającym skrzekiem mew i rybitw nad głową. Z nieśpiesznie smażoną rybą, popijaną lokalnym piwem do smaku. Z ludźmi, którzy żyją tu spokojnie swoim własnym rytmem i parząc w morze przewidują pogodę.
Uwielbiamy. Jednak tylko poza sezonem. Nim cały urok takich miejsc nie pokryje pstrokata tandeta z Chin na prowizorycznych straganach. Nim pojawią się automaty do gier z nieznośną, świdrująca w głowie muzyką i wesołe miasteczka z dzikiego zachodu. Nim pojawią się butki z niezbyt dobrymi, dziwacznymi w smaku lodami, niedopieczonymi goframi i nieapetycznym pseudo-kebabem (tudzież kiełbaską). Nim zapach słonego, morskiego powietrza ulotni się w oparach tanich alkoholi wypijanych w nadmiernych ilościach przez jednorazowych turystów, błąkających się na kacu do rana.
Ale taki urok lata nad morzem :)
10 cze 2014
nadmorze #2
Ostry chłodny wiatr z północy i zapach soli u powietrzu.
Smażona ryba z frytkami.
Spieczone ramiona i miękki piasek pod stopami.
Dni, które zdają się nie mieć końca i krótkie noce z kieliszkiem wina...
Czego chcieć więcej?
Przynajmniej na urlopie. Odpoczywamy więc aż do granic możliwości, ciesząc się czasem tylko dla siebie :)
Smażona ryba z frytkami.
Spieczone ramiona i miękki piasek pod stopami.
Dni, które zdają się nie mieć końca i krótkie noce z kieliszkiem wina...
Czego chcieć więcej?
Przynajmniej na urlopie. Odpoczywamy więc aż do granic możliwości, ciesząc się czasem tylko dla siebie :)
4 cze 2014
nadmorze #1
Pogoda jak zwykle zmienna i nieprzewidywalna.*
Ale warto, choćby dla takich widoków.
*pakując się zabrałam czapkę, rękawiczki i kostium kąpielowy - jedna z tych rzeczy już mi się przydała.
Przemilczę która ;)
31 maj 2014
nadmorze
No to cieszyć się czy nie?
Cieszę się (chyba).
Tylko jak zawsze, dylemat - jakie ubrania spakować???*
*najlepiej byłoby całą szafę, albo chociaż z pół
5 lut 2014
Stary dom i morze
Jak to się stało, że już jest
luty?? Nie mam pojęcia. Nie wiem kiedy uciekły mi wszystkie,
trzydzieści jeden dni stycznia. Może to przez pogodę.
Teraz gdy za oknem, leży powoli
topniejący śnieg, gdy za nami kilka naprawdę chłodnych i śnieżnych
dni trudno mi sobie wyobrazić że początek roku był taki ciepły
i przyjemny. Dobrze, że mieliśmy okazję trochę się powłóczyć i złapać oddech.
Oto pierwsze z obiecanych ziarenek piasku :
Miejsce w którym, czas się
jakby zatrzymał, trochę magiczne a trochę jak z filmu grozy.
Pobudza moja i tak bujną wyobraźnię... Widzę piękne damy w kapeluszach i
eleganckich panów z wąsem którzy, przyjeżdżają tu na wykwintne obiady,
wino i tańce. Słyszę śmiech biegających po plaży
dzieci. Widzą kuracjuszy którzy, zażywają kąpieli zimnych (0,25
marki) i ciepłych (1 marka), statki wycieczkowe opływające po
Zatoce Gdańskiej. Wyobrażam sobie domy letniskowe i wille zamożnych kupców i urzędników...
Do dziś z kąpieliska
w Brzeźnie* przetrwał tylko stary Dom Zdrojowy, który jednak lata swej
świetności ma już za sobą. Po II Wojnie Światowej, podzielony
ścianami i przekształcony w mieszkania komunalne powoli zapada się
w sobie** i traci swoje romantyczne piękno. Nie remontowany od lat 60. bardziej
przypomina dziś opuszczony i milczący dom niż prestiżowy Kurhaus.
* to właśnie Brzeźno (dawniej Brösen) było pierwszym prawdziwym kąpieliskiem w tej części Zatoki Gdańskiej, Sopot, choć dziś to może dziwić jest młodszy ;)
** nie dosłownie, to raczej wrażenie które odniosłam przechodząc obok ;)
7 sty 2014
january
Dzień "po" to zwykle trauma. Nie rozpakowane bagaże wciąż stoją w przejściu, pustka w lodówce i jakiś chaos. Laptopy, komórki, aparat, kable - wszystko leży porozkładane. Ból głowy. Właściwie nie wiadomo do czego się zabrać nawet jeśli wcześniej przygotują sobie listę rzeczy do zrobienia. Wszystko się jakoś rozłazi.
Tymczasem zaczął się nowy rok i należałoby rozłożyć skrzydła i ruszyć przed siebie z nową siłą i zapałem. Wiadomo jednak jak to zwykle jest z noworocznymi postanowieniami ;)
6 sie 2013
on/off
Nawet w wolnych chwilach z trudem udaje mi się uciec od codziennych spraw. Są jak natrętne muchy latające tuż nad głową, nie dające się odgonić na dłużej niż kilka krótkich chwil. Radość z ładnych widoków, grzejącego słońca i fajnych miejsc jest więc na pół gwizdka.
Przydał by mi się taki mały przycisk on/off jak w aparacie fotograficznym, którym mogła bym wyłączyć tą cześć mózgu która nieustannie pracuje, martwi się i kalkuluje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























