Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od kuchni. Pokaż wszystkie posty

24 kwi 2016

no reservations

Jego program kulinarny (na który, co muszę przyznać trafiam zbyt rzadko) jest jednym z nielicznych jakie lubię oglądać. Być może dlatego że, gotowania jest w nim najmniej.
Ważni są ludzie, ich  historie i miejsca, w których żyją.
I to w jaki sposób Anthony Bourdain umie o tym opowiadać - a opowiada mistrzowsko!


Anthony Bourdain: No reservations 


1 gru 2015

od kuchni

Gotowanie nigdy nie wzbudzało we mnie przesadnej ekscytacji.
Ale istnieją wyjątki.
Ciasta.
I Nigella.


6 lip 2015

takie lato

Na śniadanie koktajl z truskawek. Potem już tylko woda z cytryną i miętą.
Późnym popołudniem obiad.
Arbuz + feta + oliwki + cebula = sałatka idealna.
Pełnia lata.



10 maj 2014

takie rzeczy

Kapryśna ta wiosna ostatnio (zupełnie jak ja).
To nas rozpieszcza gorącymi promieniami słońca, zachęca by wyjąć z szafy zeszłoroczne sandałki i zasiąść z książką na trawie. To znów zmywa nas lodowatym deszcze i rozrywa poły wiosennego płaszczyka przejmującym wiatrem.

Kobietka taka. Trzpiotka.

W jednej chwili radosna i słodka jak zakochana dziewczyna, w drugiej już tonie w czarnej rozpaczy, jakby ukochany porzucił ją dla innej o ładniejszym uśmiechu i bardziej błękitnych oczach... 

A u mnie - chociaż noce są jeszcze chłodne a zza rogu wygląda Zimna Zośka - takie oto rzeczy! - złocisty miód z mleczy.
Na osłodzenie* ostatnich dni (w których zdecydowanie za mało jest słońca).


*mój nie jest jednak tak całkiem słodki, czuć w nim delikatny, kwaskowaty posmak cytryny. Smakuje mi jednak wyśmienicie, znacznie bardziej niż w wersji mocno posłodzonej, typowo "miodowej", która miałam okazje próbować wcześniej. Jest też dość płynny, ale to pewnie kwestia długości gotowania.

25 kwi 2014

rabarbar

Gotuję raczej okazjonalnie. 
Ale jutro, jutro zrobię swój pierwszy rabarbar!
(bo nadszedł już czas i zżera mnie ciekawość jak wyjdzie)



8 sie 2013

+36

Cóż z tego, że z nieba leje się żar i każdy kto może chowa się w cieniu, popija zimne napoje albo ewentualnie zajada się kolejną porcją lodów. Cóż z tego, że dzieci na podwórku z braku jakiegokolwiek naturalnego zbiornika wodnego* albo chociaż miejskiej fontanny chłodzą się bawiąc w wojnę pistoletami na wodę. Bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że w radiu i telewizji pogoda jest tematem numer jeden i wszyscy wypatrują ochłodzenia z tą samą niecierpliwości jak jeszcze kilka miesięcy temu wypatrywali wiosny. Ja postanowiłam zafundować sobie dodatkową saunę w postaci włączonego piekarnika.

Tak bardzo zachciało mi się tarty
(przecież ciasto można piec w kostiumie kąpielowym)



*o pobliskiej Wiśle nie ma co wspominać - chaszcze, kszaczory i wszelki robactwo jakie tylko chyba  istnieje ;)

3 gru 2012

Grudzień, śnieg, pierniczki....

 
Grudzień jest.
Śnieg jest.
Pierniczki już dawno upieczone*.
Przedświąteczna muzyka już gra.

Powolutku wprowadzam się w przedświąteczny nastrój. Lubie te wszystkie małe przyjemności i drobiazgi które kojarzą mi się ze Świętami, ograniczam do minimum "przedświąteczny stres". Chciałbym żeby było miło i przyjemnie, bez zbędnej przesady, bez perfekcjonizmu. 
Fran Sinatra i Dean Martin już śpiewają w tle. Rozpływam się w marzeniach :)

Zaczynam odliczanie :)


*******
*razem z mamcią kolejny raz na Święta pieczemy pierniki według przepisu Małgorzaty Kalicińskiej z książki Kuchnia znad Rozlewiska. Są genialne! Jedyna ich wada - trzeba je przygotować na około miesiąc przed Świętami ;)

30 lis 2012

Listopad od kuchni


To nie jest mój ulubiony miesiąc. Jest szary. Kojarzy mi się z zimnem, deszczem i przejmującym chłodem, lepkim i wilgotny, który wciska się nawet w najmniejsze zakamarki, pod swetry i czapki. Listopad jest trochę jak pełzający robak przed którym nie ma się gdzie schować. A skoro nie jest to mój ulubiony miesiąc, muszę mieć taktykę jak go przetrwać by dotrwać do kolorowego i radosnego grudnia, kiedy to w ferworze przedświątecznego szaleństwa zapominam o pogodowej aurze :)

W tym roku w listopadzie uratowała mnie nowa książka Murakamiego, nowa edycja płyty Lany Del Rey (wiem wiem, co niektórzy sądzą na temat jej głosu i nie będę z tym dyskutować, mnie jednak podobają się jej teksty i nieco mroczne melodie, idealne na listopadowe wieczory z kieliszkiem wina), wyjazd do Jastrzębiej, wyjątkowe miejsce które odwiedziłam w ostatni weekend (muszę o nim napisać) i wysyp nowych magazynów takich jak KUKBUK, Smak czy Zwykłe Życie. Choć w dużej mierze są to wydawnictwa poświęcone kuchni i gotowaniu, a ja ani ekspertką ani wybitna entuzjastką kuchni nie jestem, to lubię jednak dostać do ręki coś więcej niż tylko gazetę z przepisami. Jestem estetką i lubię wszystko co ładne :)

Pozostając w tematach kulinarnych. W księgarniach jest też nowa książka Nigelli Lawson Nigellissima. Jak zawsze w przypadku czy to programów czy to książek tej pani jestem zachwycona. Nigella, która przekonała mnie że przygotowywanie posiłków nie musi być nudne i męczące, że nie wymaga ode mnie perfekcji, może być bardzo proste i spontaniczne a przede wszystkim gotowanie  ma cieszyć ciało i duszę. Mam wiec kolejna pozycję na liście do Świętego Mikołaja :)

28 mar 2012

Ach to ty!


I w końcu się doczekałam - przyszła moja długo wyglądana Wiosna! w tym roku wcześniej bo 20 marca (z racji że rok mamy przestępny) i do tego całkiem ładna. Ciesze się więc pierwszymi ciepłymi promieniami słońca i już snuję plany na ten rok, bo właśnie wiosna a nie Sylwester jest dla mnie początkiem nowego.
A planów jest duuuużo.... :) I rozmyślam o nich popijając pyszną herbatę śliwkową i zajadając się
grzankami  według przepisu Ani (a grzanki są przepyszne i to mój ostatni faworyt kulinarny!).

A sarenka? - a sarenka (a może jelonek?? ) wypatrzona została podczas spaceru w jednym z miejskich parków :))