15 lip 2012

Minirefleksje latem
























Przeszła fala upałów i gwałtownych burz. Zrobiło się chłodniej i znów jest czym oddychać. Zapewne wiele osób przyjęło tą zmianę aury z zadowoleniem. I zapewne tyle samo jest całkiem odmiennego zdania. Ja nie należę do żadnej z tych grup - lubię kiedy lato jest takie akurat w sam raz, ani kosmicznie upalne ani jakieś takie byle jakie. Najlepsze to takie kiedy czuć ze to LATO (a nie sezon tropikalnych upałów albo monsunowych deszczy - nie ta szerokość geograficzna). Kiedy różowe wino orzeźwia najlepiej, kiedy woda w jeziorze jest ciepła a noce są zbyt krótkie i ciepłe na sen.

Jeśli jednak komuś pogoda w żaden sposób nie odpowiada, jakakolwiek akurat jest, to proponuję wieczorem przy dobrym piwie lub winie albo jaki komuś chłodno to przy herbacie, proponuję film Spadkobiercy. To kawałek naprawdę fajnego kina w sam raz na letnie wieczory. W końcu nawet na Hawajach nie zawsze świeci słońce.

Tymczasem jestem w trakcie realizowania pewnego projektu. Ale na razie cicho sza. Nie będę pierwsza ani może oryginalna ale ten mały projekt daje mi sporo satysfakcji i przyjemności (o tym że niezbędna jest też przy okazji nieziemska cierpliwość nie wspomnę ;) ).

6 lip 2012

Plus trzydzieści siedem


Pamiętam bardzo dobrze jak rok temu wszyscy narzekali że lato jest do niczego, że zimno, że pada, że za rok to już na pewno nie będą żadne Mazury tylko chociaż jakaś Grecja. Cóż... Minęło 12 miesięcy. Jak się sprawy Grecji mają, wszyscy wiedzą, z biurami podróż bywa różnie jak się ostatnio przekonaliśmy, z resztą nie pierwszy raz. Trudno więc w obydwu przypadkach cokolwiek sobie obiecywać. Pozostaje kwestia jeszcze naszej rodzimej pogody. Jest ona tak samo nieprzewidywalna jak stabilność finansowa naszych biur podróż i greckiej gospodarki, czasem jednak potrafi nas milo zaskoczyć. Tak więc na razie chyba lepiej odłożyć wakacje nad błękitnym Morzem Śródziemnym na nieco mniej korzystną porę. Tak samo lepiej odłożyć na kiedy indziej karkołomne odprawy lotniskowe, dalekie trasy samochodowe i wszystkie tego typy niewątpliwe przyjemności. Cieszmy się choć trochę że i do nas czasem zagląda iście tropikalne lato, nawet jeśli nie mamy palm (no chyba że w donicach albo tą jedną sztuczną), morze nie ma koloru nieba, a my jesteśmy zmuszeni chłodzić się w miejskiej fontannie... 

Jak wiadomo nasza pogoda zmienną jest  i to co przyszło niepodziewanie równie niespodziewanie może zniknąć a wtedy znów będziemy mieli powody do narzekań :)


Ja tym czasem ubieram najcieńszą sukienkę i biegnę na warsztaty fotograficzne w duchu licząc że nie przytrafi mi się żadna burza ani gradobicie ;)

3 lip 2012

Czerwień, biel, błękit na niebie























Unieruchomiona w domu przez kilka obecnych dni zerkam zazdrośnie na piękną pogodę za oknem. Zerkam znad komputera przy którym spędzam czas zmuszona przez różnego rodzaju obowiązki. Oczy mnie już trochę bolą a nieustannie pita kawa zaczyna mieć jakiś taki dziwny smak. Nie mam czasu ani na fotografowanie ani na rysowanie. Nie mogę też leniwi leżeć w cieniu drzew z chłodnym koktajlem w jednym ręku a książką w drugim, wśród leniwego bzyczenia much i innych owadów - mniej więcej tak wygląda jedna z moich ulubionych wizji lata. Inna to oczywiście piasek i przyjemny szum fal. 

Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam sobie małą przerwę żeby choćby na chwilę tylko zerknąć na zdjęcia z ostatniego wyjazdu. I to był błąd! - jak bardzo nie chciało się już wracać do obowiązków...

























Lato mogłoby się ciągnąć bez końca. Długie i ciepłe wieczory. Różowo-niebiesko-fioletowe zachody słońca. Leniwe odgłosy przyrody. Przyjemny dotyk tych wszystkich pięknych i kolorowych ubrań, które tak uwielbiam. Ciepły piasek pod stopami. Schłodzone różowe wino. Delikatnie orzeźwiający smak lodów.... Wymieniać dalej? :) 
Czy wam też zdarza się mieć takie poczucie że jednak świat jest całkowicie niesprawiedliwy, kiedy to za oknem świeci gorące słońce, ludzie chodzą po ulicach tak jakby byli na nadmorskim deptaku, dzieci mają wakacje a wy musicie siedzieć w pracy, na uczelni, wykonywać swoje jakże nudne i pozbawione sensu,w tym właśnie momencie, obowiązki? Kiedy wasze myśli są zupełnie gdzie indziej niż ciało? Kiedy z żalem czujecie że znów zmarnowaliście cały boży dzień zamiast leżeć w słońcu i się opalać?.... Jakże cudownie byłoby być teraz jak dziewczyny z teledysku Aerosmith Girls of summer. Weźmy głęboki oddech... jeszcze trochę cierpliwości :)

Na pocieszenie kilka czerwcowych zdjęć i letnie hity płynące z samochodu jednego z sąsiadów Whoah! We're Going To Ibiza Whoah! Back To The Island Whoah! We're Gonna Have A Party Whoah! In The Mediterranean Sea. W końcu na razie nie pozostaje mi nic innego jak lato w mieście :)


27 cze 2012

Pod błekitnym niebem

























Za oknem pogoda taka jaka. Oglądam zdjęcia na których, niebo jest pięknie niebieskie i niemal czuję ciepło bijące od rozgrzanych fasach z czerwonej cegły. Zaczytuję się w historii Gdańska.

fasady ceglane z kamiennymi ozdobami manierystycznymi o formach okuciowych - typ holenderski - to chyba Spichlerz na Ołowiance, tak myśłę; i bogato pilastrowane na każdej kondygnacji, o ścianach tynkowanych, a tylko wyjątkowo całkowicie kamiennych - fasady oparte na wzorach włoskich* - spoglądam na Dom pod Orłem

W książce, którą znalazłam porzuconą gdzieś w cudzym domu, próbuję odnaleźć na starych, czarno-białych fotografiach kamienice z moich zdjęć.

























Segreguję zdjęcia. Być może trzeba będzie dla Gdańska założyć oddzielny folder, żeby zebrać te wszystkie fotografie i poukładać je w jakąś choćby trochę logiczną całość. Może trzeba będzie zrobić kolejny wpis, może z samymi zdjęciami - tylko jak tu cokolwiek wybrać skoro wszytko wydaje się piękne i godne uwagi. I kolorowe fasady i wyszczerbione mury i ozdobne detale i nierówne uliczki :)

*Bohdan Szermer, Gdańsk - przeszłość i współczesność, Wydawnictwo Impress, Warszawa 1971

19 cze 2012

Podróże małe i duże (II)

























Najpierw będzie melancholijnie. Tak zawsze jest tuż po powrocie. Co zrobić, wszystko się kiedyś kończy. Szkoda tylko że niektóre rzeczy tak szybko. Przeglądam już tylko zdjęcia - okazuje się że zawsze się czegoś zapomniało zobaczyć, sfotografować, gdzieś zatrzymać. Zawsze jakoś tak za mało czasu na wszystko. 

Tymczasem za oknem wciąż pięknie świeci słońce i jest niesamowicie gorąco więc następny post powinien być znów wesoły i kolorowy. Zbliża się lato wielkimi krokami to i o melancholii czas zapomnieć, szkoda życia :)
 
























ps. z bliżej niewyjaśnionych powodów lubię "architekturę" i wystrój fast-foodów wszelkiej maści. W tym, na zdjęciu powyżej było dużo turystów (Polaków, Irlandczyków, Rosjan, Hiszpanów)  i a potem nagle jak na gwizdek wszyscy się zebrali i pojechali w swoje strony - najprawdopodobniej w jedną - na Euro :))

9 cze 2012

Podróże małe i duże (I)

























Gdy mam w planach wyjazd zamykam oczy i uruchamiam wyobraźnie.
Wyobrażam, że czekająca mnie podróż, choćby bardzo niedaleka i zwyczajna jest wielką wyprawą w jakiś odległy zakątek :)

Uwielbiam planować termin i godzinę wyjazdu. I mniej oczywista pora tym lepiej! Najbardziej lubię wyjeżdżać bardzo, bardzo ale to bardzoooo rano, wręcz o nieludzkiej porze (co niestety nie spotyka się z aprobatą). Powietrze ma wtedy czysty, chłodny zapach, który jest zapowiedzą niesamowicie zaczętego dnia. Drogi są puste. Podróż nabiera innego wymiaru. Nie trzeba się spieszyć, uważać na szalonych kierowców, denerwować... Zatrzymujemy się na stacjach, które przypominają bardziej oazy dla zbłądzonych wędrowców niż wnętrza hipermarketów. Pani w barze, porusza się spokojnie jakby we śnie. Ma chwilę na rozmowę gdy w ekspresie zaparza się aromatyczna gorąca kawa. Pijemy ją niczym ambrozję delektując się każdym łykiem. Nie ma nerwów ani pośpiechu. Wszystko toczy się spokojnym, nieco leniwym rytmem. 
Z okien samochodu przyglądamy się śpiącym miasteczkom, oglądamy wschód słońca, mgły spowijające pola i pierwsze budzące się ptaki. Patrzymy jak z nocnej ciszy wyłania się, jakby od niechcenia, nowy dzień... :)

Gdy inni dopiero wstają my jesteśmy już u celu naszej podróży. Gdy tłoczą się na stacjach, na których brakuję hod-dogów, stoją w kilometrowych kolejkach do wc i przeklinają zza szyby innych kierowców którzy, pędząc mają za nic wszelkie przepisy - my cieszymy się już chwilą wytchnienia w naszym małym raju. Wdychamy świeżę powietrze i leniuchujemy ewentualnie odsypiając naszą bardzoooo wczesną pobudkę :)

******
Czas się więc zacząć pakować :)